List od czytelnika:
Dzień dobry,
piszę z prośbą o zachowanie pełnej anonimowości.
Zwracam się do Pana, bo wiem, że wiele spraw mieszkańców trafia dzięki Panu do szerszej dyskusji publicznej. Bardzo proszę o nagłośnienie i poddanie pod dyskusję problemu gospodarki odpadami w gminie Śrem oraz – jeśli to możliwe – o zaangażowanie radnych lub prośbę o interwencję w tej sprawie. Na pewno nie jestem jedynym mieszkańcem, któremu nie podobają się kolejne, coraz bardziej uciążliwe zmiany.
Na przestrzeni lat opłaty za wywóz śmieci wzrosły bardzo mocno, a jednocześnie mieszkańcom dokładane są kolejne obowiązki i ograniczenia:
– najpierw zakazano oddawania bioodpadów zielonych w workach, tylko w pojemnikach, co jest problemem, bo nie każdy ma wystarczającą liczbę kontenerów,
– następnie wprowadzono zakaz wyrzucania bioodpadów kuchennych w workach – nawet biodegradowalnych, kupowanych na własny koszt przez mieszkańców.
I tu pojawia się zupełnie niezrozumiały absurd: worek biodegradowalny sam w sobie jest odpadem biodegradowalnym, a mimo to nie wolno wrzucić go do pojemnika na bioodpady, czyli dokładnie tam, gdzie taki odpad powinien trafić. W praktyce oznacza to, że nie można wyrzucić właściwego odpadu do właściwego pojemnika.
Skutki tych decyzji są bardzo uciążliwe:
– latem mieszkańcy domów mają plagę much, larw i smród,
– pojemniki nie są myte ani czyszczone przez firmę komunalną,
– zimą bioodpady przymarzają do pojemników, przez co nie są odbierane w całości albo wcale, a my i tak płacimy pełną opłatę.
Od stycznia wprowadzono kolejną zmianę, która dodatkowo pogarsza sytuację: pracownicy mają prawo sprawdzać worki z odpadami segregowanymi i jeśli worek nie jest wypełniony co najmniej do połowy, mogą go w ogóle nie odebrać. Tłumaczone jest to oszczędnościami, ale w praktyce jest to nielogiczne – żeby sprawdzić worek, pojazd i tak musi wykonać kurs. Realna „oszczędność” dotyczy więc wyłącznie samego worka, którego koszt jest znikomy i kompletnie nieadekwatny do skutków tej decyzji.
Przy odbiorze worków tylko raz w miesiącu oznacza to, że mieszkańcy będą zmuszeni magazynować coraz więcej odpadów na swoich posesjach, często przez wiele tygodni. Pojawia się więc bardzo proste pytanie: gdzie mamy to wszystko trzymać – szczególnie latem, przy wysokich temperaturach, zapachach i insektach?
Do tego dochodzą kolejne planowane zmiany, które jeszcze pogarszają sytuację:
– całkowita rezygnacja z odbioru gabarytów od domów jednorodzinnych.
W praktyce wygląda to tak, że:
– jest mniej kursów, czyli niższe koszty po stronie gminy lub firmy,
– więcej pracy, problemów i odpowiedzialności spada na mieszkańców,
– a opłaty nie są obniżane, mimo że usługa jest coraz gorsza.
Coraz więcej mieszkańców ma poczucie, że system działa jak monopol, a decyzje są podejmowane bez realnego liczenia się z codziennym życiem ludzi.
Nie wiem, jaka jest najlepsza droga wyjścia z tej sytuacji, ale od tego są radni i burmistrz. To oni są dla mieszkańców, a nie odwrotnie. Ich rolą powinno być ułatwianie życia, a nie jego utrudnianie.
Jeśli będzie trzeba – zebranie podpisów nie będzie problemem, bo z rozmów z innymi mieszkańcami wynika, że niezadowolenie jest powszechne.
Bardzo proszę o zajęcie się tym tematem i pomoc w jego nagłośnieniu.
Z góry dziękuję.
Pytania do radnych i burmistrza Gminy Śrem:
- Dlaczego mieszkańcom zakazuje się używania worków biodegradowalnych na bioodpady, skoro sam worek jest odpadem biodegradowalnym i logicznie powinien trafiać do pojemnika BIO?
- Czy ktoś z decydentów brał pod uwagę realne skutki sanitarne tych decyzji: muchy, larwy, smród latem oraz nieodbierane odpady zimą?
- Dlaczego firma komunalna nie myje i nie dezynfekuje pojemników BIO, skoro mieszkańcy zmuszeni są wrzucać odpady luzem?
- Jak mieszkańcy mają korzystać z pojemników BIO zimą, skoro odpady przymarzają i nie są odbierane, a opłata pobierana jest w pełnej wysokości?
- Dlaczego przy mniejszej liczbie kursów, rzadszym odbiorze i większej liczbie obowiązków po stronie mieszkańców nie następuje obniżenie opłat?
- Na jakiej podstawie zdecydowano o likwidacji odbioru gabarytów od domów jednorodzinnych, skoro opłaty należą do najwyższych w historii gminy?
- Jak mieszkańcy mają magazynować odpady, których nie odebrano, bo worek nie był wypełniony „do połowy”, skoro odbiór odbywa się tylko raz w miesiącu?
- Czy gmina planuje realne konsultacje społeczne, czy decyzje będą nadal podejmowane jednostronnie, bez uwzględniania głosu mieszkańców?
List przytaczam w całości – zapraszam do dyskusji – również państwa radnych Miasta i Gminy Śrem





2 Komentarze
Absurdem jest to, że płacimy za śmieci najwięcej w okolicy. Poznań, Środa, Jarocin czy Kościan mają znacznie niższe ceny za osobę. Istny monopol. Błędem jest to że prowadzi jednostka zwana Pgk. Powinien być wyłoniony przetarg i wyznaczyć jednostkę, która najtaniej zajmie się wywozem odpadów.
Przypadkiem zauważyłem w jaki sposób opróżnia się pojemnik na odpady plastikowe, jeden obsługuje dźwig, podnosi ten dzwon, przemieszcza go na samochód i wysypuje zawartość, zamyka klapę, tudzież wiszą różne worki, odpady naokoło tego pojemnika wesoło powiewając na wietrze, nie widzi problemu i stawia go z powrotem na stertę śmieci, którym wcześniej uważnie się przyglądał drugi pracownik uznając widocznie że nie warto tego sprzątać bo i tak zostaną przykryte ponownie, a to co będzie wystawać to widocznie mu nie przeszkadza. Jednym słowem makabryczny widok, a nie wspomniałem że otwory tych pojemników nie są kierowane tak by ułatwić mieszkańcom wyrzucanie śmieci, a na chybił-trafił…